
Ten, kto myśli,
że życie modowej blogerki obraca się tylko wokół mody głęboko się myli. Jest coś,
co może zepsuć nawet najstaranniej dobraną garderobę, co może pokrzyżować szyki
zaplanowanej od kilku dni sesji coś co może zniszczyć idealną fryzurę blogerki
– pogoda. To wokół niej obraca się moje życie, to ona może zakłócić mój
spokojny sen i sprawić, że totalnie mi się nic nie chce, że nawet najfajniejsze
buciki czy nowa torebunia przestaje cieszyć. Pogoda jest do bani i nic się
z tym nie da zrobić! No chyba że któraś ma wujka Putina to dzwoni a ten przegania
dla niej chmury i sesja uratowana. Cóż poradzić zaczyna się taka pora roku, na
którą zaraz po emerytkach w autobusach, najbardziej będą się skarżyć modowe
blogerki – oczywiście ze mną na czele J Ostatnio jak narzekałam na pogodę
ktoś powiedział, że jesień jest super, bo można poczytać. No ok, uwielbiam czytać, ale jakoś argument, że
jesień to idealna na to pora raczej do mnie nie trafia - bo niby, co jesienią
do pracy nie chodzimy, tylko czytamy? Jesienią nie zmokniemy, bo czytamy, jesienią
nie zmarzniemy, bo czytamy! Nie wydaje mi się! Heh to już sobie ponarzekałam, obiecuję
ostatni raz a wszystko przez to, że dziś zmarzłam, zmarzłam w ogóle się tego
nie spodziewając, przecież ciągle mamy lato!!! L